Nie do wiary, że Hamvas napisał tę książkę latem 1945 roku! To pierwsza
myśl, która przychodzi do głowy po jej przeczytaniu. Nie jest to
ani poradnik, ani przewodnik. Może tytuł „Metefizyka wina”
byłby bardziej adekwatny. Wino, według Hamvasa, posiada właściwości
nadprzyrodzone. Umożliwia dostęp do świata o lepszej
konstrukcji, przechytrzenie zła. Trzeba przejść pewien poziom, który
przysłaniany jest przez ubogich duchem, ślepych i głuchych,
ogarniętych pychą i dążących do dominacji. Wino jest
sposobem na pokonanie tych ograniczeń, bo świat wina ma boską
naturę...
Dawno nie czytałem, a właściwie nie pamiętam, abym w ogóle
kiedyś czytał książkę przepełnioną taką miłością do wina. Miłością
szeroko pojętą. Im dłużej czytamy, tym bardziej rozumiemy, że jest
to uczucie prawdziwe, mało tego, sami zaczynamy mu ulegać.
„Filozofia...” powinna być rozdawana za darmo we
wszystkich winiarniach, probierniach i sklepach winiarskich!
Bela Hamvas jest też człowiekiem pewnie stąpającym po ziemi
winnych upraw, znającym się na gatunkach winorośli i rodzajach
win. Potrafi wino smakować i celebrować. Uzmysławia nam, jak
poznajemy naszą rzeczywistość poprzez usta – nie tylko
degustując trunki. Nam usta kojarzą się najczęściej z paplaniem...
Hamvas przekonuje, że „każde wino posiada swoją własną
indywidualność, podobnie jak człowiek”.
Możesz być zwolennikiem tanich win
z Bułgarii, bo przecież „niejednemu odkryły świat wina”. Spójrz, jest
też wiele innych, godnych uwagi win. I tak jak kiepski
nauczyciel potrafi zniechęcić uczniów do swojego przedmiotu na całe
życie, tak kiepskie wino może prędzej drogę do świata winnych
trunków zamknąć, niż otworzyć. Na próżno w takim winie
doszukiwać się „mistycyzmu i niezwykłych wrodzonych
cech prowadzących wprost do natury”! Hamvas pisze, że do
każdej sytuacji jest odpowiednie wino - inne do oficjalnych rozmów,
inne do gry w karty, jeszcze inne do picia w karczmie,
w samotności, do pisania listów i spotkania
z przyjacielem. Z pewnością więc znajdziemy jakąś
nieciekawą okazję do wypicia nieciekawego wina!...
Pan Bóg dał nam wino i powinniśmy z tego daru
korzystać. O winach wiemy ciągle mało. Mamy w „Filozofii
wina” lekturę wielu nieoczekiwanych odkryć, zaskakujących
stwierdzeń i myśli. Kontemplujemy więc Wielkiego Winiarza,
człowieka i świat. Nie jest moim zamiarem streszczanie, ale nie
mogę powstrzymać się przed jeszcze dwoma cytatami. Słuchając
rozsądnych argumentów mędrca mądrego ugrupowania jako riposty na
rzeczową wypowiedź rzecznika innej grupy, gubimy się w poszukiwaniu
jedynie słusznej racji. Bela Hamvas: „wiele razy sprawdziłem,
zarówno osobiście, jak i z doświadczenia innych, że
największe głupstwa popełnialiśmy w życiu, kiedy za wszelką
cenę chcieliśmy być bardzo mądrzy. Nie na tyle jednak mądrzy, aby
wyrzucić rozum za okno”...
A remedium na zły stan ducha znajdziemy w dobrym winie,
bo tam „mieszka mały aniołek, który nie znika wcale po wypiciu
wina, wprost przeciwnie, dołącza do wielu innych aniołków i rusałek,
zamieszkujących w człowieku. Kiedy wychylamy kielich wina,
wtedy owe istotki witają anielskim chórem nowego przybysza
i obsypują go deszczem kwiecia. Człowieka także ogarnia płomień
radości, ogarnia go serdeczność wobec świata”...
„Filozofia wina” Bela Hamvas, Wydawnictwo Studio
EMKA, Warszawa 2001