. . . d e l e k t u j m y     w i n o . . .
Studio Wina      O winie      Historia i teraźniejszość
Wydrukuj tę stronęDodaj do ulubionych




 
 
 
 
 
 
 
 
Na początek wyjaśnimy czym właściwie jest wino. Zdawałoby się, że wiadomo. Definicja wina jest prosta:
wino to efekt fermentacji soku winogronowego dzięki pracy drożdży. Chciałbym tylko zwrócić uwagę  na „sok winogronowy", nie z jabłek, śliwek, wiśni, porzeczek, głogu i in. Popularne określenie „wino owocowe" to pomyłka.
Wino jest tylko z winogron.

 
Odkrycia i ekspansja
Najstarsza znaleziona skamielina winorośli liczy ok. 50-60 mln lat. Przypuszcza się, że wtedy jeszcze nie nadawała się ona na wino. Dzisiaj też rozróżniamy winogrona do jedzenia i na ten wyborny trunek. Ziemię „zamieszkuje" ok. 10.000 winnych szczepów, a zaledwie 50 z nich stanowi 95% światowej produkcji. Człowiek zaczął robić wino ok. 6-7 tys. lat przed narodzeniem Chrystusa. Świadczą o tym najstarsze odkrycia archeologiczne na Kaukazie, na terenie obecnej Gruzji.  Jednym z pierwszych winogrodników mógł być sam Noe. Są przypuszczenia, że jeszcze wcześniej produkowano je w Chinach. Najpopularniejsze czerwone odmiany to: Cabernet Sauvignon, Merlot i Pinot Noir,  białe: Chardonnay, Riesling i Sauvignon Blanc.

Wino znane było w Egipcie już w czasach faraonów. W grobowcach znaleziono amfory z tak zwanym winem pogrzebowym. Tabliczki gliniane z Mezopotamii mówią o winie sprzed ok. 3000 lat p.n.e. W Europie prawdopodobnie pierwsi winiarze to Kreteńczycy z roku 1600 p.n.e. Słynne stało się wino z Kany Galilejskiej. Greckie święto boga Dionizosa na przełomie er trafiło do Italii, gdzie stało się świętem Bachusa. Ekspansja rzymskiego Imperium przeniosła uprawy i produkcję dalej, na północ kontynentu europejskiego, między innymi do Bordeaux i hiszpańskiego Rioja. W XVI wieku winorośla dotarły do Ameryki Północnej, w następnym do Południowej i na południe Afryki, a pod koniec XVIII wieku do Australii.

Postęp
Razem z rozwojem chrześcijaństwa i zapotrzebowaniem na wino mszalne, rośnie produkcja tego trunku. W klasztorach cysterskich i benedyktyńskich mnisi pracują nad ulepszaniem technologii i poznawaniem tajników sztuki winiarskiej. Ich zasług nie da się przecenić. Wspomnę tylko słynnego benedyktyna z Szampanii Dom Pérignona. W ciągu 50. lat cierpliwych prób i błędów opracował metody produkcji musującego wina, które w dużej mierze pozostają nie zmienione do dzisiaj.

To, co w winie zmieniło się najbardziej na przestrzeni wieków, to jego jakość. Wino starożytnych Rzymian w swojej „czystej" postaci nie nadawało się zbytnio do picia. Pełne więc było różnych ulepszaczy, takich jak przyprawy korzenne, miód, żywica, absynt i inne dziwne dodatki. Najczęściej rozcieńczano je jeszcze wodą. Takie pito w ilości nawet kilku litrów dziennie. Było ono zdecydowanie bezpieczniejsze od niezbyt czystej wody.

Nowoczesność
Obecnie w celu uzyskania wina najlepszej możliwej jakości, zatrudnia się wykształconych na wyższych uczelniach enologów i korzysta z nowoczesnych osiągnięć techniki. Elektroniczna sonda w winogronowym krzewie analizuje wilgotność i zapotrzebowanie w wodę - czujnik określa i uruchamia jej dozowanie. Olbrzymie wentylatory potrafią wydmuchać zbyt ciepłe powietrze, a nagrzewnice podnieść temperaturę w winnicy. W kadziach ze szlachetnej stali dokładnie steruje się temperaturą fermentacji. Laboratoria chemiczne pozwalają na precyzyjne określenie zawartości i składu w procesie dojrzewania. Rygorystyczne przepisy mają zapewnić optymalne warunki na każdym poziomie powstawania wina.
 
Rozsądek
Ważne, że w pogoni za nowoczesnością czerpie się także całymi garściami z tego, co cenne w tradycji. Ogranicza sztuczne środki do minimum. Powstają tak zwane wina ekologiczne (organiczne). Zdobycze techniki wykorzystywane są do kontroli, a nie do samej produkcji. Moda na wszystko, co naturalne, zdaje się temu sprzyjać. Zabiegi te mają skłonić nas do sięgnięcia po butelkę tego, a nie innego producenta. Konkurencja jest duża. Bardzo dynamicznie atakują rynek firmy winiarskie z tzw. Nowego Świata: chilijskie, argentyńskie, południowoafrykańskie, kalifornijskie, australijskie czy nowozelandzkie. Są to często trunki nie tak ambitne, łatwiejsze w piciu, nastawione na szerszego, mniej wymagającego odbiorcę. Za to z atrakcyjniejszą ceną. Ale ich jakość poprawia się z roku na rok.
 
Tradycjonaliści i tak będą pić wyłącznie wina francuskie, hiszpańskie lub włoskie. Gdzie by nie było produkowane - z konsumpcji wina mamy przecież czerpać przyjemność - cytując Biblię: „a wino rozweseliło człowieka". Jak we wszystkim i tu wskazany jest rozsądek. Pamiętajmy jednakże, że Pan Bóg dał ludziom wino, nie po to, by podziwiali je z daleka...