|
|
Więcej danych
Dobrze by było więc,
gdybyśmy wiedzieli jak najwięcej o swoich potrzebach. Jeśli
czerwone, wytrawne, to z jakiego szczepu, albo jak bardzo
wytrawne, czy Merlot, czy może Syrah. Ważne też po co kupujemy. Czy
to ma być wino wyłącznie do picia czy może też do posiłku. Jeśli do
jedzenia, to do jakiego? Każde wino ma swój charakter, jak człowiek.
Dobrze jest go dopasować do wydarzenia, w jakim ma
uczestniczyć. Urodziny, spotkanie we dwoje przy świecach, impreza
z kumplami z wojska czy może chcemy pobyć trochę wyłącznie
we własnym towarzystwie?
Będziemy pili szybko czy mamy więcej
czasu na rozsmakowanie się...? Jeśli potrzebujemy więcej wina, to
dobrze byłoby rozplanować, jak będzie spożywanie w czasie.
Najpierw jakieś lżejsze (może musujące?) na aperitif, potem będzie
kurczak - to białe lub jakieś proste, czerwone, później do
konkretniejszych potraw bardziej garbnikowe i kwasowe na lepsze
trawienie, a do deseru jakieś eleganckie, słodkie, może Tokaj.
Oczywiście nadrzędnym miernikiem będzie ilość pieniędzy, jaką mamy
do dyspozycji.
Rozpoznanie z etykiety
Gdy trafimy do
stoiska z winami, przy którym nie będzie fachowej obsługi, to
i tak nie jesteśmy na straconej pozycji. Pierwsze, co przyciąga
nasz wzrok, to grafika i kolorystyka etykiety. Dobre wino nigdy
nie będzie miało byle jakiej etykiety, ale nie będzie też ona
krzykliwa. Niestety, ciekawa, starannie wykonana etykieta nie zawsze
gwarantuje odpowiednią jakość.
Lektura obowiązkowa
Etykieta, to nie tylko
malunek. To powinna być nasza lektura obowiązkowa. Tu znajdziemy
wiele cennych informacji, a przynajmniej powinniśmy je znaleźć.
Poświęćmy jej więc naszą baczną uwagę. Jeśli producent podlega
kontroli jakości (takie winiarskie ISO), nie omieszka poinformować
o tym potencjalnego klienta. Mówimy więc np. o znanych
francuskich apelacjach czy hiszpańskich denominacjach. Wprowadzają
je także nowe regiony, jak chociażby Eger dla swojego słynnego
„bikavera". Każdy kraj ma własny system przekazywania
informacji, trzeba go poznać. Tu wskazana jest praktyka i nauka
- nie ma innego wyjścia. (Można też np. brać udział w degustacjach
organizowanych przez importerów.)
Co powinno być na każdej etykiecie? Nazwa producenta, kraj,
region, zawartość alkoholu, rok produkcji, kolor, winny szczep (lub
ich kupaż, czyli połączenie kilku szczepów), a także czy wino
jest wytrawne, półwytrawne, słodkie czy półsłodkie. Ważną informacją
jest też zalecana temperatura podania oraz potrawy dobrze się
z winem komponujące. Trzeba wiedzieć, że wina z półkuli
południowej z tego samego rocznika, co z północnej, są
o pół roku starsze (o tyle wcześniej mają tam zbiory), a na
etykietach win bordoskich na próżno szukać nazw szczepów (wszyscy
przecież wiedzą z jakich winorośli robi się wino u każdego
z 10 tysięcy wytwórców i że czerwone wino z Bordeaux
na pewno będzie wytrawne). Na etykiecie znajdziemy również namiar na
importera - dobrze wiedzieć, kto jest odpowiedzialny za sprowadzenie
wina.
Gdzie jest prawdziwy korek?
Możemy czasem
zauważyć, że butelka zamknięta jest zakrętką, a nie korkiem.
Nie wpadajmy wtedy w panikę, w środku na pewno jest wino,
nie wódka. Nie świadczy to też o gorszej jego jakości. Jest to
bardzo dobry, skuteczny sposób zabezpieczenia wina. Korek może
zepsuć wino, zakrętka - nie. Łatwiej jest też w razie, gdyby
zdarzyło nam się (jakimś przypadkiem!) nie opróżnić całej butelki,
ponownie ją zamknąć i znowu otworzyć. Korki ze sztucznego
tworzywa też całkiem dobrze zastępują korek naturalny. Jednakże
otwierając wino z górnej półki, zapewne natrafimy na prawdziwy
korek z dębu korkowego.
Udane zakupy
Na rynku jest wiele dobrych win.
Niestety, jeszcze więcej niewypałów. Przede wszystkim wszelkie
marketowe wina stołowe oznaczone: table, mesa, tavola itp., z reguły
nie nadają się do smakowania. Do sprzedaży trafia bardzo dużo wina,
które dobre jest do konsumpcji przez okres od 3 do 4 lat.
Warto więc spojrzeć na rocznik. To nieprawda, że im wino starsze,
tym lepsze. Tak jest z winami o dłuższym potencjale
leżakowania, a te poznamy po cenie. Wina do szybszego spożycia
(20-40zł), swoje optymalne zalety osiągają właśnie około 3 roku,
potem „gasną", aż do zepsucia włącznie. Poszukując czegoś
ciekawego skonsultujmy się czasem ze znajomymi, których gustom
ufamy. Pamiętajmy jednak, że nasz dobry smak może trochę różnić się
- nie wszystko jest tak samo dobre dla każdego. Najlepszym znawcą
wina dla mnie jestem ja sam. Bo jak powiedział kiedyś pisarz Justin
Meyer - „Wino jest jak muzyka - nie zawsze wiesz, co jest
dobre, ale wiesz co lubisz."
Bank danych
Dobrze jest robić sobie własną,
prywatną winoteczkę ulubionych egzemplarzy. Swego czasu by pamiętać
o winie, które mi odpowiadało, odklejałem i opisywałem
etykiety. Teraz robię zdjęcia aparatem cyfrowym. Zapisuję datę
i miejsce zakupu, cenę i jakieś wrażenie. Wszelkie sklepy
specjalistyczne, gdzie czeka doradca, dają większą szansę udanych
zakupów. W razie czego, zawsze można wrócić do takiego
delikwenta i go po prostu udusić. Jasne, że lepiej jest powrócić po
butelkę tego samego, bo jak mawiał Johann Strauss: „Walc
i wino dopraszają się o bisy."
|
|