Degustacja odbyła się 13 września 2006 roku w katowickim
Domu Wina.
Tekst, foto: MJ.

|
Musielibyśmy
nieźle nakombinować się, aby przejechać Hiszpanię nie napotykając
żadnej winnicy. Byłby to zapewne pełen zakrętasów labirynt.
Hiszpańskie wina kojarzą się głównie z tradycyjną Rioją,
może jeszcze sherry lub Riberą del Duero. Nad czarnym Śląskiem,
jednego dnia, świeciło słońce z Jumilli, z południowej
Hiszpanii. Przywiozła je Anna Maria Garcia, prezentując młodą,
ciekawą winnicę: Casa de la Ermita. To region w Polsce mało
jeszcze popularny, ale pewnie to się zmieni, bo Jumilla zaczyna
wyrastać ponad gąszcz hiszpańskich winnych apelacji. |
Casa de la Ermita, prowadzona od 1999
roku, to firma rodzinna. Kontynentalny klimat z suchym i gorącym
latem, bardzo chłodną zimą i skąpymi opadami, stworzył zdrowy
region dla win, uchronił ten obszar przed zapędami niszczycielskiej
filoksery. Symbolem tradycji winiarskich jest stojąca przed winiarnią
stuletnia oliwka – logo bodegi. Uprawiany jest tu głównie, tak
jak w całej Jumillii, szczep Monastrell. (Bardzo ostatnio staje
się popularny również w Prowansji, gdzie zmieniono mu nazwę na
Mourvèrde.) . Daje on wino solidne, aksamitne o aromatach
owocowych, jednoszczepowe, ale chętnie też biorące udział w kupażach.
Ma szansę zawojować nie tylko w rodzimej Hiszpanii.

|
Anna Maria (na zdjęciu obok), może nie ma wielkiej postury, ale energia, swoboda
i radość z jaką opowiada oraz czar hiszpańskiej urody,
świetnie współgrały z charakterem przedstawianych przez nią win.
Zainteresowanych takimi szczegółami jak skład szczepów, rodzaj dębu
w którym dane wino leżakowało, charakterystyka sommelierska,
temperatura najlepsza do spożycia czy długie hiszpańskie nazwy,
kieruję do Tomasza Szczepanowskiego z katowickiego Domu Wina,
który chętnie się tą wiedzą z Państwem podzieli. Dla mniej
wścibskich przekazuję garść luźniejszych informacji.
|

|
Na początek białe Viogner. Żywe i delikatne. Młode, rodem
z Francji. Prowokujące do sięgnięcia po kolejny kieliszek. To
przykład, że poszukują nowości, nie nastawiają się tylko na winogrona
popularne, chcą być awangardą. (37,60 zł)
Drugie wino Tinto, to kupaż 5 szczepów. Dla odmiany
czerwone, gęste i bardziej taniczne, ale nie ciężkie. Na końcu
smaku pozdrawia nas Monastrell z typowymi nutami balsamicznymi.
(40,90 zł)
Trzecie, wzięło nazwę od klasztoru Św. Anny. Jest to wino, którym
Anna Maria wyraźnie i z dumą się chwaliła. Najlepsze wino
z Monastrell (100%) w całej Jumillii, czyli z około
40 winnic, w degustacji w ciemno i 90 punktów od
słynnego Parkera. Co ciekawe, jest to, wymykająca się normom,
pół-crianza (semi-crianza), spoczywająca w beczce 3 miesiące.
(dobra cena: 37,60 zł) |
W tym miejscu warto przypomnieć hiszpańską
specyfikę podziału win:
crianza – minimum
2 lata po zbiorze i 6 miesięcy w beczce,
reserva
– odpowiednio: 3 lata i 12 m-cy,
gran
reserva – 5 lat i 24 m-ce.
Wracając do degustacji - potem było trzyszczepowe, dekantowane
Barrique - dostojne i wyraźne. Dobrze zbudowane i długie.
Czuć beczkę. Piękny, ciemnowiśniowy, głęboki kolor. Anna Maria
poleca je, gdybyśmy zapragnęli "zabłysnąć" w towarzystwie,
podając po kolacji. (54,60 zł).
Na koniec oryginalne czerwone Dulce. Jak sama nazwa wskazuje:
słodkie. Słodycz jest naturalna, pochodzi od przesuszonych gron
z późnych zbiorów. Lekkie (nie jakiś tam ulepek), miodowe,
komponuje z bożonarodzeniowym stołem. Jako zwolennik czerwonych
wytrawnych, muszę przyznać, o dziwo, że całkiem dobrze sobie
z nim poradziłem. (54,00 zł za smukłą 0,5 litrową butelkę)
Jak mógłbym krótko podsumować degustację? – Powiew
świeżości, elegancji i wyrazistości. Te wina nie zgubią się
gdzieś w natłoku przeróżnych producentów.
Wino, to roślina, ziemia, słońce, woda, ale to też człowiek –
czuły, troskliwy, znający jej tajemnice, potrafiący wydobyć z niej
to, co najlepsze – wirtuoz i pełen pomysłów artysta. Tak
o swoim winiarzu z Casa de la Ermita, mówiła Anna Maria
Garcia, a uśmiech nie znikał jej z twarzy. Cóż dodać
więcej?!
|
|
|