 |
|
. . . d e l e k t u j m y w i n o . . .
|
|
|
Degustacja
odbyła się dn. 6 lutego 2007 w tyskiej restauracji Joker,
organizatorem był Paweł Grzelak, właściciel Śląskich Piwnic Win
i Alkoholi, Tychy, Rynek 5.
Tekst, foto: MJ.

|
Kto
by pomyślał - w Tychach Francuzi promują wina z Węgier
i Argentyny! Wina w krainie piwa? Dlaczego nie? Fiata też
tu kiedyś nie było. W końcu nie samym piwem człowiek żyje. A na
dobre trawienie – wino jak znalazł.
Francuska rodzina
d’Aulan należąca do Grupy Edonia, zarządza winnicami
w Bordeaux, Szampanii, Mendozie i Tokaju. Jej przedstawiciel Gábor Weiner (na zdjęciu obok: z lewej) dotarł na Śląsk, by
zaprezentować węgierskie i argentyńskie produkcje
Grupy. |

|
Winnica Alta Vista położona jest w sercu Mendozy.
To największy winiarski region Argentyny. Uprawy znajdują się
w Andach na wysokości 1000 – 1200 m n.p.m. Dużo
słońca, nawet 350 dni słonecznych w roku, powoduje, że winogrona
świetnie dojrzewają. Źródłem wody jest... śnieg z wyżej
położonych gór. Ilość spożywanego rocznie wina na głowę mieszkańca
Argentyny (70 litrów) jest znacznie większa niż w przodującej
w Europie Francji (tylko 50 l). Trochę gorzej jest z jakością.
Tutaj mniej jakościowe wino często pite jest zamiast wody.
Pierwszy
degustowany trunek, to białe wino z typowego argentyńskiego
szczepu Torrontes. Świeże, lekkie i rześkie, z aromatami
kwiatowymi. Przyjemne w piciu. Dobrze dobrane na powitanie.
(Alta Vista Premium Torrontes 2004, cena 39 zł)
Jako drugie,
kosztowaliśmy czerwone wino ze szczepu Bonarda pochodzącego z Włoch.
Robi wrażenie lekkiego, chociaż wcale takie nie jest. Miało chwilowy
kontakt z beczką. Wyczuć można czarne jagody i jeżyny.
(Alta Vista Premium Bonarda 2004, 40 zł)
Argentynę
pożegnaliśmy Malbeckiem – sztandarowym szczepem tego kraju.
W Europie traktowany po macoszemu, zza oceanu podbija
podniebienia koneserów. Grona ręcznie zbierane i selekcjonowane
aż z czterech winnic. ¾ leżakuje we francuskim dębie
przez 12 miesięcy. Wino, chyba przez wszystkich bardzo dobrze
przyjęte. Nuty czerwonych owoców i czekolady. Głęboka czerwień,
w ustach miękkie i intensywne, z długim finiszem.
Zachęca do dłuższego kontaktu. Polecam. (Alta Vista Malbec Grande
Reserve 2004, 80 zł) |

|
Drugą część wieczoru umilały wina
węgierskie. Można było odczuć, że są bliższe prowadzącemu. Gábor
przyjechał do nas z tokajskiej winnicy Château Dereszla (ci
Francuzi!). O produkcji tokajów i regionie wie wszystko.
Historia także jest mu bliska. Podkreślał, że w czasach
Rakocziego, kiedy podczas wojny Węgry potrzebowały trzech podstawowych
rzeczy: pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy, Polska
pospieszyła im z pomocą i kupiła spore ilości tokaju,
zasilając znacznie skarbiec, za co bracia Madziarzy są nam do dzisiaj
wdzięczni.
Piwnica Dereszla posiada 1 km podziemnych
korytarzy i idealne, stałe warunki do produkcji i leżakowania
wina. Przed wejściem można oglądać utkwioną w fasadzie piwnicy
armatnią kulę z 1848 roku (a na folderze reklamowym, niewiele
młodszego trabanta).
Z trzech tokajów: półsłodkiego Furminta
2004 (20zł), Hárslevelű 2003 (40zł) i 5 puttonowego Aszú
2000 (110zł) – poleciłbym Hárslevelű z późnych zbiorów
(late harvest). Robione (częściowo) z winogron aszú - zaatakowanych
szlachetną pleśnią botritis, ale przez stosunkowo krótsze (0,5 roku)
leżakowanie w beczce - lekkie i świeże. Dobrze
zbalansowana słodycz i kwasowość, aromaty cytrusów, brzoskwini,
miodu. Ten rodzaj tokaju jest mniej u nas popularny, ale jestem
przekonany, że to tylko kwestia czasu, by zdobył słuszne
uznanie.
Konfrontacja Mendozy i Tokaju wypadła ciekawie.
Różnorodny zestaw dobrze się uzupełniał i każdy mógł coś dla
siebie znaleźć. I jakoś obyło się bez piwa... |
|
|
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
 |