. . . d e l e k t u j m y     w i n o . . .
Studio Wina      Kupaż      Pani winna
Wydrukuj tę stronęDodaj do ulubionych

felieton:   - Mądry po winie -

 

Pani winna, czyli w sklepie
 
Wchodzę do sklepu z winami, kłaniam się nisko Pani Sprzedawczyni Win radosnym "Dzień dobry!", ale po jej obliczu i braku odpowiedzi domyślam się, że może nie koniecznie dla każdego. W duchu mam nadzieję, że niewerbalny sygnał Pani Sprzedawczyni był tylko projekcją mojej wyobraźni. Nie był.
 
Jesteśmy sami.
Ja: chodzę i oglądam.
Ona: siedzi, milczy i nawet na mnie nie spojrzy.
Ja - zagaduję dla jej rozruszania: "O, widzę dużo win z Francji!"
Ona - zagadnięta, aczkolwiek niechętnie, ale odpowiada: "Tak, mamy wyłącznie Stary Świat!"
Ja: patrząc na półki pełne win z Chile, Argentyny, RPA - "Aha!..."
 
Teraz następuje dłuuuuższa cisza.
 
W pewnym momencie znajduję znane mi od dawna wino, zerkam na cenę - "O, macie tu państwo wino dwa razy droższe niż u konkurencji!???"
Pani - ciskając oczyma pioruny: "Niczego tu pan nie musi kupować!!!"
Ja - resztkami kurtuazji: "A... nie muszę... to dobrze..." Zbity z pantałyku - wychodzę.
Pani: zwycięska i rozpromieniona - zostaje.

To nie scenariusz czarnej komedii, ani skecz Monty Pythona, to zdarzyło się naprawdę, to zdarzyło się niestety. Zostaje refleksja.

Właściciele specjalistycznych sklepów z winami narzekają, że kiepska sprzedaż, że klienci nie znają się na winach, że kupują tylko te najtańsze itd. A skąd mają się znać? Z  t a k i e j obsługi? Kto ma wziąć na siebie odpowiedzialność za winną edukację? Minister edukacji? Kto ma łożyć na promocję wina? Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy?

Nie dość, że nie robi się właściwie nic, by klienta wychować i pozyskać, to gdy już przychodzi na winne zakupy, traktuje się go jak intruza i głupka, i wyrzuca ze sklepu. A może wszystko przez złych sprzedawców? A dlaczego by nie!???  To ta pani winna.
 
Bo zdawałoby się, że nie ma na świecie nic bardziej oczywistego jak to, że sprzedaż w sklepie zależy od osoby, która cię obsługuje. Jeśli sprzedawca zrozumie potrzeby klienta, to potrafi mu coś mądrego zaproponować (czytaj: sprzedać). Pani Sprzedawczyni Win, nie sprzedaje trunku w butelkach. Sprzedaje przyjemność obcowania z najcudowniejszym napojem świata. Sprzedaje zakątek Ziemi uprawiany z pokolenia na pokolenie, słońce, pot, emocje, historię, kulturę, olbrzymią wiedzę i tradycję. Bogactwo zapachów i smaków, tęczę kolorów, radość dla zmysłów, nieskończony, bogaty świat własnych, subiektywnych odkryć. Bo wino jest trochę jak dzikie, piękne zwierzę, które możemy zrozumieć, oswoić i zaprzyjaźnić się z nim. Kompetentny pan, czy pani "od win" może Ci w tym pomóc. Tylko wpierw taką osobę trzeba zatrudnić.
 
 
 
Katowice, 20.07.2011