
|
Najcenniejsze
skarby Piemontu rosną w ziemi. Są nimi winorośl i trufla.
Wielkie wino z Piemontu, które już dawno zdobyło uznanie
koneserów to Barolo. Jedną z najdroższych i najbardziej
poszukiwanych w świecie trufli jest trufla biała, zwana
piemoncką.
Wtulony w północno-zachodni kraniec Włoch - Piemont to jeden
z najbardziej uprzemysłowionych regionów apenińskiego kraju.
Stolica - Turyn, kojarzy się z FIAT-em, Juventusem
i zdumiewającym "całunem turyńskim". Odkrywając Piemont
od strony winiarskiej, siłą rzeczy nie mogłem nie posmakować również
miejscowej kuchni.
(zdjęcie obok: z ristorante brek: caffe - 0,80 ; vino - 1,70 ; biscotti - 0,60 ;
razem: 3,10 euro) |
Wszystko za 5 euro
Od
niedawna popularnym lunchem w Turynie jest jedzenie w barze
za jedną cenę. Za jedyne 5-7 euro możesz najeść się do woli świeżych,
bardzo smacznych i różnorodnych przekąsek. Mogą to być przeróżne
sałatki warzywne z pomidorów, bakłażanów, oliwek, cebuli,
kaparów, a także owoce morza, ryby, "koreczki" na
bazie grzanki przeplecione serem, wędliną i owocem (np.
melonem), plastry szynki, kawałki jagnięciny, łączone też oczywiście
z makaronami i różnymi sosami. W cenie jest lampka
wina do wyboru i ciastko. Włosi nazywają takie przegryzki:
"antipasti". Mają one tylko zaostrzyć apetyt (jak u nas
przystawki), ale można nimi najeść się zupełnie do syta.
Na prowincji
Odwiedzając drobnych winiarzy
szybko przekonałem się, że podstawą piemonckiej kuchni jest pasta,
czyli makaron. Makaron z mięsem (wieprzowina, wołowina,
dziczyzna) gotowanym lub duszonym w winie, z grzybami,
szałwią, posypany parmezanem i z masełkiem. A na
koniec, a przed deserem, sery np. popularny tutaj töma
(fresca di pura capra - kozi, d'Alba - z Alby).
Maria Grazia Rivetti (na zdjęciu powyżej - tłumaczy jak zrobić domowym sposobem makaron), gospodyni z winnicy La Trava, ostrzegła
mnie przed podaniem gorgonzoli, bym nie całował się
wieczorem z dziewczyną, a po chwili namysłu dodała, że
może rano jeszcze też (posłuchałem).
Nieodzownym towarzyszem
posiłku jest rzecz jasna - miejscowe wino. Z Barbaresco,
Dolcetto czy Nebbiolo - lepszego połączenia być nie może. To ideał
(przywieziesz sobie potem takie wino do Polski, otworzysz do
kolacji, nawet włoskiej, ale to już nie będzie to samo...). Podczas
jedzenia jest zwykle dużo gadania, gestykulacji, śmiechu - miła,
biesiadna atmosfera, prostych ludzi, którzy chcą cię serdecznie
ugościć.
Trufle jak złoto
Trufle (po włosku
tartufi), to najdroższe grzyby świata, a tzw. białe i do
tego jeszcze z okolic Alby, w samym sercu Piemontu, są
najbardziej cenione ze wszystkich. Kilogram trufli kształtuje się
w okolicach ceny niedużego auta. Zbieracze muszą mieć specjalne
pozwolenie z urzędu, a właściciel terenu gdzie trufle
rosną, ma prawo ich legitymować. Brak odpowiedniego dokumentu grozi
karą aresztu. Włoski kompozytor i wielki znawca kuchni,
Rossini, nazwał truflę Mozartem wśród grzybów. Trufle są bardzo
aromatyczne przez co dominują w smaku potrawy. Świetnie pasują,
pokrojone w cieniutkie plasterki, do zwykłej jajecznicy czy
makaronu. W kuchni włoskiej sprawdzają się oliwy i pasty
na bazie trufli. Wystarczy posmarować plasterek pleśniowego sera
taką pastą (crema di tartufo), przegryźć kawałkiem pieczywa
i popijać np. Barbera, oczywiście d'Alba - i uczta gotowa. (na zdjęciu: Didone - pies wyuczony w znajdowaniu trufli)
Barolo
Niewielki obszar w okręgu Langhe,
na połudiowy-wschód od Turynu, o powierzchni niewiele ponad
1 tys. ha, obsadzony szczepem Nebbiolo, daje wyjątkowe, słynne
wino Barolo. Nie może mieć w sprzedaży mniej niż 3 lata
(min. 2 lata w beczce i rok w butelce). Chociaż
i wtedy jest jeszcze słabo rozwinięte. Naprawdę zaczyna być
dobre po 5-10 latach. Uderza mocną strukturą, potężnymi taninami,
zdecydowaną kwasowością i wyraźną owocowością. Wspaniałe wino
z charakterem. Jak Lamborghini wśród samochodów. Dobre do
potraw o zdecydowanym smaku, komponuje np. z salami, ale
najlepiej samo, latem po zachodzie słońca z bliską osobą... (potrawa na zdjęciu obok: dzik macerowany w Barolo - jedzenie popijamy tym winem - wymarzona harmonia)
Trochę słodyczy na koniec
Nie wszyscy wiedzą,
że popularny dziś deser zabaglione (żółtko, cukier
i sycylijskie wino Marsala) przypisuje się, żyjącemu w XVI
wieku, turyńskiemu księdzu Pasquale Bayonowi. Natomiast, to, że
włoskie espresso jest najlepsze na świecie - wiadomo ogólnie. Na
miejscu, w Italii, wszędzie robią je po prostu rewelacyjnie. Od
renomowanej restauracji po wiejską przydrożną knajpkę, jednakowo
dobre. A kawa z orzechowym ciastkiem bunet na
zacisznym rynku leniwego, piemonckiego miasteczka z widokiem na
zielone wzgórza rozkwitających winorośli to słodka chwila, do której
się potem wraca...
|
z winogron robi się też mocniejsze trunki |
|
a z wina wspaniały ocet balsamiczny |
|
w sklepie można skosztować miejscowych wyrobów
|
|
do spożycia od razu po otwarciu |
|
|
|
|
|
|
|
|
| |
|