Wyjazd miał miejsce 21-25 kwietnia 2008 roku, organizatorem
"Educational Tour" była firma Federexport Piemont.
Tekst, foto: MJ.

|
To był wyjątkowo pracowity wyjazd. W ciągu trzech dni
przetestowałem 97 win. Przez usta przepłynął mi cały przekrój
piemonckich smaków. Momentami czułem się jak juror castingu do
"Idola"...
...Podchodzi przedstawiciel aziendy, dyskretnie uśmiecha się
w naszą stronę po czym wskazując na butelkę, prezentuje walory
i historię zawartego w niej trunku. Przepłukuje winem
kieliszek i nalewa odrobinę do oceny. Ja krytycznym okiem
analizuję jego (wina, nie człowieka!) wygląd zewnętrzny, napełniam
nos aromatem i siorbając, mlaskając oraz rozprowadzając płyn po
jamie gębowej wypluwam do kuwety. Chwila skupienia - wrażenia
trafiają do notesu. Jeszcze parę pytań o rocznik, winifikację,
ekspozycję winorośli i ... dziękujemy, następny proszę... |
| Ten sam szczep, różne wina
Winnym szczepem
"numero uno" Piemontu jest niewątpliwie Nebbiolo, w wolnym
tłumaczeniu "mglisty" od "nebbia" - mgła. Mglista
często bywa tu aura, o czym przekonałem się od razu pierwszego
poranka w Turynie i dość mgliste jest nasze pojęcie
o robionych z niego winach. Rozwiejmy więc wątpliwości.
Z Nebbiolo powstaje: Barolo, Barbaresco i Nebbiolo. Skąd
różnice w nazwach? Najsłynniejsze - Barolo, powstaje z Nebbiolo,
które rośnie w okręgu miejscowości Barolo. Jest to ściśle
określony obszar ok. 1200 ha. Analogicznie z Barbaresco, przy
czym upraw jest o połowę mniej. Inne wina robione z Nebbiolo
mają nazwę miejscowości połączoną ze szczepem, jak np. Nebbiolo
d'Alba (czyli z Alby), czy Nebbiolo d'Roero. Jest też Nebbiolo
Langhe - od nazwy całej apelacji.
Drugim popularnym czerwonym
winem jest Barbera - robione ze szczepu o tej samej nazwie. Tu
sprawa jest prostsza, są dwa okręgi: Barbera d'Asti i Barbera
d'Alba. Barbera, to drugi szczep Italii, pod względem ilości upraw
(po Sangiovese).
Mniej znani, ale też lubiani
Czerwone:
Dolcetto
("małe słodkie"), jak sama nazwa wskazuje, nie jest winem
słodkim. Miłe (nie, gdy jest kiepskiej jakości) wino do picia "za
młodu", wtedy jest najlepsze.
Brachetto - słodkawe, lekko
musujące (vivace, frizzante), to również nazwa szczepu miejscowego
(czyli autochtonicznego, endomicznego).
Freisa - lekkie wino, bywa
perliste, też nazwa miejscowego szczepu.
Białe:
Gavi, ze
szczepu Cortese - ciekawe białe wina, rześkie, oddające w charakterze terroir.
Arneis (szczep Arnejs, Arneis) - to moje
odkrycie - daje wina trochę aromatyczne (zioła, gruszki), dobrze
zbudowane, z charakterem.
Moscato (z Moscato Bianco) -
musujące (spumante), słodkie, lekkie (ok. 5% alk.) - dla amatorów.
Są
też szczepy międzynarodowe, takie jak Cabernet Sauvignon, Pinot Noir
(Nero), Chardonnay, ale to produkcja marginalna, często służą do
kupaży.
Winnice, wina i ludzie
Parę słów
o winnicach (po włosku w Piemoncie winnica to: azienda,
bric, costa, sito, sorí), których wina kosztowałem. Pierwszego dnia
sprawa była uproszczona. Przedstawiciele pięciu: La Briusa, Cascina
Zoina, Dora Renato, Fratelli Serio & Battista Borgogno i La
Trava (gospodarz spotkania) - tworzą tzw. cooperativę (inaczej
konsorcjum, spółdzielnię), zebrali się w jednym miejscu.
Mistrzem ceremonii był ich wspólny enolog - Massimo Boido.
La
Trava położona jest w niewielkiej, malowniczej miejscowości
Mango (teraz mogę mówić, że piłem wina z „mango"!).
Przedstawiciele poszczególnych producentów przywitali nas i gościli
bardzo serdecznie. Czuliśmy jak ważna jest dla nich promocja swoich
win, nawet w naszym raczkującym winiarsko kraju. Nie sposób
opisać tu wszystkich (ponad 30) degustowanych win. Wybrałem po jednym
z każdej winnicy i napisałem kilka słów (patrz: pod
zdjęciami obok).
Tego samego dnia w miejscowości Barbaresco czekało na nas
kolejnych pięciu wytwórców: Brema, Degiorgis, Filippo Gallino, Saria
i San Biagio. Można powiedzieć, że są dla siebie konkurencją.
Nie było jednakże żadnego problemu, by razem zaprezentowali nam po
kilka swoich win.
Dzień drugi
Drugiego dnia słoneczny poranek
przywitał nas fantastycznym widokiem. U stóp Hotelu Parco Europa
roztaczała się panorama gęstej zabudowy Turynu, a w oddali
stały dumnie ośnieżone, groźne szczyty Alp. Potęga gór nasuwa
skojarzenia o kruchości naszego życia - od razu uświadomiłem
sobie ile jest jeszcze win do spróbowania! Rogalik z kawą i do
pracy.
Po 1,5-godzinnej jeździe stanęliśmy przed zabudowaniami
aziendy Demarie. Najpierw przywitał nas kosmaty tropiciel trufli -
pies Didone, a potem gospodarz - Paolo Demarie. Gospodarstwo
przestawia się na nowoczesną produkcję win ambitnych i eleganckich.
Po degustacji moim faworytem pozostanie Nebbiolo Roero 2005
o pięknej, głębokiej czerwieni, zrównoważone, ze zdecydowanymi
taninami i aromatami czerwonych owoców, z delikatną nutą
wanilii. Świeże i żywe, a już całkiem eleganckie
i subtelne.
Wina rodziny Veglio dojrzewają przy muzyce zespołu Nirvana.
Podczas prezentacji cały czas coś grało, a potem zaczęło się
dość hałaśliwe butelkowanie w rytmie „We will rock you".
A jakie robią wina? Raczej nieskomplikowane, obiadowe
i atrakcyjne cenowo. Barolo 2004, łatwe w piciu, świetnie
towarzyszyło nam przy włoskiej kuchni. Pani Giuseppina - seniorka
rodu - osiągnęła w niej mistrzostwo absolutne (przy potrawie
z dzika biłem brawo!).
Kolejny punkt, to położona niedaleko
Alby winnica Battaglio. Właściciele, Lidia i Mario, dokumentują
uznanie swoich win szeregiem zdobytych nagród. Wina cechuje duża
troska o jakość. Barbera 2005 miękko przylega do języka, jest
przyjemna i dostojna. Specjalnie selekcjonowane grona, niskie
zbiory, 18 miesięcy w małej beczce i przynajmniej pół roku
w butelce, dały wino dobrze zbudowane o delikatnych
aromatach, zachęcające do konsumpcji.
Dzień trzeci - biały
Biały, bo degustowaliśmy
wyłącznie wina białe. Pierwsza winnica, to Morgassi Superiore. By
nas spotkać, właścicielka Marina Piacitelli, przyjechała z Milanu,
towarzyszył jej enolog, Alessandro Rastero. Smakujemy wina Gavi ze
szczepu Cortese. Młode, z 2007 roku, dopiero 1 miesiąc po
zabutelkowaniu, jest już bardzo dobre. Bladożółte, rześkie,
cytrusowe, dobrze zbalansowane, przyjemne, żywe w ustach. Gavi,
jak na wino białe może długo leżakować, nawet 15 lat. Kosztujemy
właśnie rocznik 1993 - potrzebuje przewietrzenia, otwiera się
ciekawym, łagodniejszym aromatem, jest bardziej mineralne, zupełnie
przyzwoite.
Castellari Bergaglio będę wspominał z nowoczesnej, trochę
ascetycznej i odważnej formy. Wszystkie te elementy znajdujemy
w pomieszczeniu do degustacji, a także winach, które
przygotował nam do spróbowania Marco Bergaglio. Każde ze szczepuCortese, a jakie inne. Zaskakuje nas Pilin 2001 - piękny złoty
kolor, aromaty lipy, miodu, trawy - zdaje się, że będzie słodkie,
ale jest delikatnie wytrawne, lekkie, z miłą kwasowością. Grona
zbierane z najstarszych upraw, 30-80-letnich, pierw suszone
przez 30-40 dni w skrzynkach, potem wyciskane, fermentowane
w stali i leżakowane w dębie ok. 10 miesięcy, a potem
2 lata w butelce. Wyjątkowe.
Ostatnia wizyta. Producent "La Scolca" znany jest
przede wszystkim z win musujących. Pani Luisa Soldati - 5-te
pokolenie właścicieli, przedstawia swoich klientów: Sarę Fergusson,
Sophię Loren, Toma Cruise'a, a zwłaszcza królową Elżbietę II.
No tak, marketing jest najważniejszy. Wina przyzwoite, ale nie
powalają. Ciekawostką okazuje się "Millesimato" robione
tradycyjną szampańską metodą. To ulubione (ponoć) wino w/w
monarchini. Ma nieoczekiwany, czekoladowy smak, a nie jest
słodkie. Coś w sam raz dla diabetyków.
Reasumując,
warto odwiedzić Piemont, chociażby
nie było czasu na nic innego oprócz win. Codziennie 3 godziny
w samochodzie, to okazja na przyjrzenie się co widać za szybą.
Barokowy, przepełniony samochodami i pośpiechem Turyn oraz
pagórkowatą, pełną wiejskich klimatów i winnic okolicę.
Jest też różnica międzynarodowa. Symboliczne było powitanie na
lotnisku. Zwykle wychodząc po nieznaną osobę trzyma się kartkę z jej
nazwiskiem. Witający nas Pietro, trzymał w ręku prospekt z logo
Federexport - swoją firmą, która nas tu zaprosiła. Takie odwrócenie
ról. Kolacja, była tylko powitalna, pożegnalnej już nie. Ostatniego
dnia, po całodziennej degustacji, zostaliśmy podwiezieni pod hotel -
i arrivederci! Cóż, co kraj, to obyczaj. Podróże uczą, a był
to przecież "educational tour". Pozostają wina - ponad
różnicami. Oraz ludzie robiący je z pasją i miłością...
|
|
na straży |
|
stoją: Lidia i Mario Battaglio, siedzą od prawej: Roman Dąbrowski, Laura Barreca, Regina Momatiuk, Ewa Kołodziej |
|
|
|
|
|
|
|
|
od prawej: Laura Barreca, Giuseppina i Osvaldo Veglio, Marco Marchisio (enolog) |
|
degustacja w Barbaresco
|
|
sadzonki Nebbiolo |
|
|
|
|
|
|
| |
|
|
|