Jak
wyglądałoby wodowanie statku lub zwycięstwo w Formule 1 bez
butelki gazowanego trunku?
Czym wznosiliby toasty posiadacze sporych
rezerw finansowych gdyby (godzinkę jazdy autem na wschód od Paryża)
nie produkowano tego napoju?
No właśnie, dobre pytania. A ile,
tak naprawdę wiemy o tym, skąd się wzięło i jak powstaje
wino zwane szampanem?
Szampania obejmuje powierzchnię ok. 30
tys. ha upraw z produkcją przekraczającą 300 mln butelek
rocznie, 284 Domy Szampana (2004 rok),
z czego 12 największych
robi 55% obrotu. Nazwa „szampan” została zastrzeżona
w 1911 roku. |
Początki
Najbardziej prawdopodobna
wersja powstania musującego wina, to dzieło przypadku. Trzeba było to
zauważyć, zrozumieć coś, co działo się samo i opanować ten
proces w sposób świadomy. W tym miejscu należy złożyć hołd
benedyktyńskiej pracy Pierre Pérignona,
uznawanego niesłusznie za wynalazcę szampana. Był XVII wiek, wina,
które „psuły się” wytwarzając gaz, często z powodu
zbyt dużego ciśnienia eksplodowały, powodując reakcję łańcuchową
w sąsiednich butelkach, co nierzadko pustoszyło całe piwnice.
Dom Pérignon zastosował grube szkło (takie jest do dzisiaj) i korek
zabezpieczony sznurkiem konopnym. Przez prawie 50 lat prób i błędów
łączył różne szczepy, mieszał różne roczniki win ze sobą. Przemienił
buzującą cienką kwasową polewkę w zdecydowanie szlachetniejszego
szampana. Potem przez kolejne lata i wieki ulepszano narzędzia
i wprowadzano nowe pomysły, aby uzyskać efekt końcowy taki, jaki
możemy podziwiać dzisiaj.
Terroir
Przede wszystkim
zbawienne okazują się niekorzystne warunki klimatyczne panujące
w Szampanii. „Normalne” dobre wino ciężko jest tu
zrobić, szukajcie go ze świecą. Zdarza się (wcale nie sporadycznie),
że zbiory obejmują sporą część nie w pełni dojrzałych winogron.
Słowo champagne oznaczało kiedyś nieużytki nadające się
tylko na pastwiska dla owiec. Za to kredowa gleba działa jak termofor
w chłodne wieczory.
Assemblage
Assemblage (czyt.: asamblaż), określenie łączenia win. Smak i styl
szampana, to kombinacja trzech podstawowych szczepów
(w nieznacznych ilościach dopuszcza się jeszcze sześć innych) oraz
łączenie win z różnych roczników. (Najwięksi producenci mieszają
nieraz wina pochodzące nawet z 200 winnic.) Czynności te
wykonuje każdego roku na nowo, przed butelkowaniem, wysokiej klasy
(czytaj: bardzo dobrze płatny) specjalista decydujący czego ile,
w jakich proporcjach będzie użyte, tak, aby charakterystyczne
cechy danej marki były zawsze takie same. W wyjątkowo dobrych
latach robione są tzw. szampany rocznikowe, czyli z określonego
roku - na etykiecie możemy wtedy dostrzec podany rok. Nie zdarza się
to zbyt często, stanowią one do 20% całości produkcji.
Bąbelki
Są
efektem tzw. wtórnej fermentacji. Po „zwykłej”
fermentacji i asamblażu, bezpośrednio przed butelkowaniem,
dodaje się drożdże i cukier. Butelki zamykane są gumowym korkiem
lub kapslowane tak jak piwo. W butelce drożdże zabierają się do
pracy i przetwarzają cukier na alkohol, produktem ubocznym jest
dwutlenek węgla, który rozpuszcza się w winie. Obumarłe drożdże
pozostawia się w butelce od 9 miesięcy do, nawet 5 lat
(im dłużej tym lepiej i tym drożej), dają one charakterystyczny
świeży, „drożdżowy”/chlebowy posmak.
Bąbelki
szanującego się wina musującego powinny być drobne i równomierne,
i dawać kremową piankę. Naukowcy doliczyli się ich około 3 i pół
miliona w jednym kieliszku. Ciekawe, że gdyby idealnie wypucować
kieliszek, to bąbelki w ogóle by się nie pojawiły – wino
musuje dzięki drobinom kurzu przyczepionym do ścianki. Bąbelki oprócz
tego, że łaskoczą po nosie, to mają jeszcze ważną misję: wzmacniają
smak wina. Szybko uderzają do głowy, ale też szybko ją
opuszczają!
Pozbywanie się osadu
Osad drożdży trzeba
z butelki jakoś usunąć. Nie jest to takie proste, a trwa
dokładnie trzy tygodnie. W tym czasie butelki wykonują ruch
podwójnie złożony: jeden wokół własnej osi o określony kąt (raz
w jedną stronę, raz w drugą) oraz stopniowo od poziomej
pozycji leżakowania do prawie pionowej – szyjką w dół.
Dzięki takiemu wstrząsaniu drożdże opadają na samo dno. I kiedy
zdawałoby się, że już niżej (po całkowitym ich wykorzystaniu) upaść
nie mogą, to szyjkę umieszcza się na krótko w lodowej solance
(ok. –18st.C) i zamrożone w ten sposób, po otwarciu
butelki, wystrzeliwują pod ciśnieniem w postaci grudki lodu.
Płyn staje się klarowny, a straty objętości uzupełniane są winem
i (lub nie, ale najczęściej, tak) cukrem, butelka korkowana jest
już na stałe i przechodzi make-up, aby przybrać znany nam ze
sklepu wygląd – z etykietą i metalową folią wokół
szyjki.

|
To,
jak nam szampan kojarzy się, cała ta aura go otaczająca (nic mu nie
ujmując co do samej jakości), to efekt pracy pokoleń marketingowców.
Anegdota mówi, że pierwsze szlaki w tym zakresie przetarł sam
Dom Pérignon. A stać się to miało za sprawą niejakiej Jeanne de
Thierzy, lub inaczej Jolie Baronne, czyli pięknej baronessy.
Prowadząc swawolne życie (a może wręcz rozpustne?) trafiła razu
pewnego do jego konfesjonału, cała w trwodze, czy dostanie
rozgrzeszenie. Udało się! W formie rewanżu (znając dokonania
Pérignona na polu produkcji musującego wina) postanowiła, w sobie
właściwy sposób, nakłonić wysokiego oficera francuskiego do
zaprezentowania szampana na dworze Ludwika XIV. Oficer ów był ponoć
niezbyt urodziwy, należy więc docenić poświęcenie baronessy. Król
przyjął produkt szampańskiego mnicha z entuzjazmem. Lepszego
promotora mieć nie mógł!
I chociaż niektórzy historycy
(złośliwi twierdzą, że tylko angielscy) uważają, że grube szkło
i pomysł korka ze sznurkiem to patent opracowany w Anglii,
to zasługi słynnego benedyktyna i tak, jak widzimy, okazują się
nieocenione. A zapobiegliwy producent Moët et Chandon
nazwał swój znakomity szampan właśnie imieniem Dom Pérignon.
Obecnie
wino z Szampanii reklamują znani, lubiani oczywiście bogaci, jak
np. Claudia Schiffer, mająca kiedyś powiedzieć: „on potrafi
spowodować zniknięcie Statuy Wolności czy też Kapitolu, o to nie
dbam, dopóki nie zbliży rąk do mojego szampana!” (to o swoim
chłopaku, Davidzie Copperfieldzie) |
Cukier
Przed
zakorkowaniem „na amen”, wino przeważnie jest dosładzane.
Ilość cukru decyduje o charakterze wina, mamy więc:
Brut
Nature – szampan bez cukru;
Extra Brut – do 6g/l –
wytrawny;
Brut – do 15g/l – wytrawny;
Extra Dry –
do 20g/l – wytrawny;
Sec – do 35g/l – pół
wytrawny;
Demi-Sec – do 50g/l – pół słodki;
Doux –
powyżej 50g/l – słodki (właściwie już nie
produkowany).
Procedury
Cały proces, zaczynając od
uprawy i zbiorów (w których każdego roku bierze udział ok.100
tysięcy sezonowych pracowników), a kończąc na przechowywaniu
gotowych do sprzedaży butelek – ma ściśle określone przepisy.
Są to, dosłownie, tysiące szczegółowych zasad - zostawmy to
zmartwienie producentom.
Do jakich potraw?
Do
wszystkich – tak twierdzą producenci. Do każdego typu posiłku
można dobrać odpowiedni szampan: jako aperitif, do dania głównego
i do deseru. Niektórzy odradzają jednak jego podawanie do ryb
o silnym smaku, jak np. sardynki, śledzie czy ryby marynowane
w occie lub wędzone.
W czym podawać?
Można, tak
jak na dworze Aleksandra II, pić go z pantofelków tancerek, lub
prościej z kieliszków,
ale nie takich pucharków jak kiedyś - w kształcie piersi
cesarzowej Józefiny (zbyt szybko ucieka z nich cenny aromat),
tylko smukłych i wysokich (typu flet), ewentualnie w kształcie
tulipana.
Pewna firma uważa jednak, że kieliszki to przeżytek
i promuje własnej produkcji specjalne słomki do szampana! Można
je kupić w Londynie i Nowym Jorku.
Skład
A
w środku mamy samo zdrowie! Szampan zawiera całe mnóstwo
pożytecznych składników, takich jak: przyswajalne sole mineralne
(potas, wapń, magnez), pierwiastki śladowe (np. ważny dla układu
nerwowego cynk), czy też tzw. antydepresanty (fosfor, lit).
Przeciwdziała wzdęciom, jest moczopędny, dobrze działa na trawienie,
stany zapalne górnych dróg oddechowych i oczyszczająco. Pamiętać
jednak należy o stosownym umiarze ze względu na zawartość ok.
12-13% alkoholu!
Dla mnie szampan, to nie tylko luksusowy
trunek, to także napój kojarzący się z kobiecością. Może to
przez uciekające bąbelki, które symbolizują ulotną chwilę, czy też
kruchość płci pięknej? Nie wiem. A czyż kieliszek szampana
w ręce kobiety nie współgra harmonijnie z jej sylwetką
i nie dodaje jej tajemniczego czaru? A może to tylko
podświadomość, która przypomina o zbawiennym działaniu tego wina
na układ nerwowy?...
Na koniec oddajmy więc głos kobiecie -
słynnej Madame de Pompadour, która twierdziła, że „szampan jest
jedynym winem, po wypiciu którego kobieta pozostaje
piękną”!
Korzystałem głównie z: " Wino",
Jens Priewe, 2003, " La dolce vita. Szampan", Claudia
poleca, 2002, " Wina świata", Kolekcja Wiedzy i Życia,
2006, " Wina Francji", F.Collombet, J-P.Paireault, 2003.
|
|
|