Wyjazd zorganizował
Dom Wina z Krakowa, w dniach 4-8.10.2006.
Tekst, foto: MJ.

|
Bardzo ostatnio eksploatowany Leonardo da Vinci mógłby być
wystarczającym powodem wizyty w tym regionie Włoch, lecz prawda
jest taka, że i bez niego powsinogi mają tu pełne przewodniki
roboty. A jeśli do tego nie potrafią przejść spokojnie obok
sklepu z winami, to Toskania jest dla nich idealnym celem
podróży.
Toskania, to historia sięgająca czasów etruskich,
średniowiecze i eksplozja renesansu. To takie nazwiska jak
wspomniany da Vinci, Galileusz, Dante, Michał Anioł czy Machiavelli,
to także kolebka współczesnego języka włoskiego. To Florencja, Piza,
Siena czy Cortona. To przepiękny górzysty krajobraz (co druga
miejscowość zaczyna się na Monte, Monta lub Monto) – uważany za
klasyczny dla całej Italii. To gaje oliwne, winnice i strzelające
w błękitny nieboskłon cyprysy. A co większe wzniesienie –
to zaraz otoczone murami miasteczko i stercząca jak punkt
orientacyjny wieżyczka. Nie znajdziecie tutaj tablic z oznaczonymi
miejscami widokowymi, bo byłoby ich tak wiele, że zasłoniłyby całą
Toskanię. |

|
Firma ojca
Ambrogio i syna Giovanni (na zdjęciu obok) - „Tenute Ambrogio e Giovanii
Folonari”, założona została w 2000 roku, ale tradycje
rodzinne sięgają XVIII wieku. W ich posiadaniu jest 350 ha
winnic i 1100 ha innych terenów. Produkcja powinna osiągnąć
2 mln butelek w tym roku. Mają 8 swoich winnic,
głównie w Toskanii oraz 50% udziałów w dwóch następnych
i prowadzą dystrybucję dla kilku producentów. „Folonari”
zaliczani są do najważniejszych winiarzy we Włoszech. Kultywują
klasyczną tradycję i tworzą awangardowe nowe wina, tzw.
supertoskany. Zależy im na stworzeniu indywidualnych cech
rozróżniających poszczególne regiony: centralne Chianti Classico,
południowe Montalcino i Montepulciano i zachodnie nad
Morzem Tyrreńskim.
|

|
czyli
toskańskie winnice i wina:
powierzchnia 70 tys. ha, 3 mln hektolitrów rocznie, 100 tys.
zajmujących się produkcją ludzi oraz 6 tys. rozlewni.
Najbardziej znanymi szczepami są Sangiovese i jego słynne
odgałęzienie – Brunello. Ustanowiono cztery klasyfikacje win
(rosnąco):
- stołowe: Vino da Tavola (VdT),
- z określonego
miejsca: Indacione Geografica Tipica (IGT),
denominacje:
-
Origine Controlata (DOC),
- Origine Controlata e Garantita
(DOCG).
Tradycyjne winiarstwo pełne uregulowań i ograniczeń
od jakiegoś czasu przyduszało nowoczesnych enologów. Zaczęły więc
powstawać wina wymykające się denominacjom, ciekawe, autorskie,
z zagranicznych szczepów. Przylgnęła do nich nazwa: supertoskany
(Super Toscan) – produkowane są i leżakowane w jednej
konkretnej winnicy.
|

|
Przyjeżdżamy do
Villi (a raczej małego pałacyku) Nozzole położonej na obrzeżach Greve
in Chianti, miejscowości odległej o 20 km na południe od
Florencji. Jesteśmy gośćmi rodziny Folonarich. Wita nas, jak starych
znajomych, sympatyczna Gissela Baquis. Jesteśmy zaskoczeni pięknymi,
przestronnymi wnętrzami Villi oraz serdecznością służby: Mario
i Gracielli. Czujemy się wyjątkowo, jakbyśmy byli kimś bardzo
ważnym. Obecność służby sprawia, że jestem jakiś nieswój - może
uczestniczę w sztuce, której akcja toczy się w XIX wieku?
Z czasem przywykam. Podejrzewaliśmy, że starszy wiekiem Mario (zdjęcie obok: z prawej),
sprawuje funkcję majordomusa. Tak było do chwili, w której
Graciella spytała kogoś, czy życzy sobie kawy – a na
twierdzącą odpowiedź zareagowała okrzykiem: „Mario,
cafe!”
Dotarliśmy na miejsce w zupełnych ciemnościach,
dopiero rano krajobraz za oknem wprowadził wszystkich w zachwyt.
Tego poranka właściciele aparatów fotograficznych, a wśród nich
autor tych słów, rozbiegli się za zdjęciami, jak gdyby dookoła Villi
Nozzole spacerowały tłumy topmodelek - pamięci cyfrówek zapełniane
były w ekspresowym tempie. Po pierwszym zachłyśnięciu się
toskańską przyrodą, późniejsze widokówki były już bardziej
cyzelowane.
|

|
Winnice, wina i degustacje
Odwiedziliśmy
cztery miejsca upraw, produkcji i leżakowania wina.
Pierwsza
winnica, na miejscu: Tenuta di Nozzole. Naszym opiekunem jest
Giovanni Folonari. Płeć żeńska ma lekko podniesione tętno: to młody,
sympatyczny i do tego przystojny Włoch. Chętny do wyjaśnień,
z typową włoską gestykulacją, oprowadza nas po gospodarsku,
wykazując dużą wiedzę i umiejętność jej przekazywania.
Degustacja składa się z siedmiu
win. Największe wrażenie robi na nas „La Forra” Chianti
Classico 2001 Riserva (DOCG). Dobrze nadaje się do zaspokajania
gustów tych bardziej już „zepsutych” degustatorów.
W pamięci zostanie jeszcze białe wino z winnicy Ronco dei
Folo, ze szczepu Tocai – nie mające nic wspólnego z węgierskim
tokajem – młode, z aromatami owocowymi, wytrawne, ale
sprawiające wrażenie wręcz słodkiego. Z Nozzole jest również „Il
Pareto” (IGT) – supertoskan, w całości z Cabernet
Sauvignon. 18 miesięcy w małych beczkach dębowych. Bardzo
skoncentrowane, o dużej kwasowości, koniecznie z jedzeniem
– może leżakować i 20 lat. Od pierwszej kolacji nasze
uznanie zdobywa Nozzole Chianti Classico 2003 (DOCG) (na etykiecie: zdjęcie u dołu -
lewe okno u góry, to moje lokum) - dobre również do picia bez
jedzenia. Jest jeszcze świetne Chardonny 2005 (IGT) „La
Bruniche” – polecam wszystkim lubiącym wina białe. |

|
Druga tenuta (winnica) to La Fuga.
Przeszło dwie godziny jazdy na południe Toskani. Trudne, twarde,
kamieniste podłoże, ale (a właściwie dzięki temu) wino się tu udaje!
Dojeżdżając po suchych, kurzących się bezdrożach, mijamy kolejne
winnice, pola oliwek, zaorane świeżo grunty, zawracające ptaki, psy
odszczekujące na nas niewłaściwą stroną, mężczyznę z kopytami,
mówiącego w samo południe „dobranoc” i parkujemy
obok niewielkich, wiejskich zabudowań z basenem i słupkiem
z tablicą „koniec świata”... No tak, co tu mają
innego do roboty? Muszą tworzyć dobre wino! Brunello di Montalcino
2001 (DOCG) jest po prostu rewelacyjne, a „Le due Sorelle”
Riserva 1999 zaskakuje owocową młodością i, jak zauważył Filippo
Volpi, nasz przewodnik, miętową nutą – wyjątkowe. Potencjał
leżakowania Brunello jest kilkudziesięcioletni, ceny mogą sięgać
czterech cyfr, a wszystkie „ochy” i „achy”
mają solidne podstawy, jak ziemia dookoła Montalcino.
Jeszcze
tego samego dnia jesteśmy w Torcalvano. To sąsiedni region -
Montepulciano. Tu dla kontrastu ziemia jest bardzo żyzna i urodzajna,
trzeba ograniczać zbiory. Testujemy 10-dniowe wino o kolorze
mętnego barszczu, prosto z kadzi; za miesiąc spocznie w beczce
i będzie z niego po 2-3 latach Nobile di Montepulciano.
Degustujemy Nobile 2003 Riserva, wino o zrównoważonej
kwasowości, eleganckie, „ciepłe w smaku”, z bardzo
udanego, gorącego lata. Gdyby ktoś chciał zająć się produkcją wina,
Filippo podaje trzy główne czynniki gwarantujące powodzenie: 1. dobra
jakość winogron, 2. dobra jakość winogron i 3. oczywiście -
dobra jakość winogron. Cała reszta, to troska o to, by wina nie
zepsuć!
Jeśli ktoś ma jeszcze siły, to
zapraszam do ostatniej, położonej niedaleko Greve in Chianti, winnicy
Cabreo. Robią tu dwa supertoskany: „La Pietra” (IGT), to
dojrzewające rok w beczce Chardonnay 2004, które może leżakować
nawet 10 (!) lat; oraz „Il Borgo” (IGT) – kupaż
Sangiovese i Caberneta, rocznik 2000. Po winnych uprawach
prowadzi nas Damiano Arieti, który o pielęgnacji krzewów wie
wszystko. Na pytanie jak radzą sobie z ptakami, kreci głową, że
to nie problem, ale kłopot sprawiają wyjadające grona, dzikie świnie
– niektóre osoby zajadając się właśnie winogronami prosto
z krzaczka i słysząc to stwierdzenie, dziwnie szybko
przestają się tym zajmować...
|

|
Toskania jest
integralną częścią historii Włoch. Być tak blisko, że turlając
butelkę po drodze, można by zajść pieszo między śniadaniem
i lunchem, a nie wstąpić do Florencji, byłoby fatalnym
przeoczeniem. Tak więc, przede wszystkim, zapierająca dech, pełna
renesansu, Florencja. Widzimy jak biznes aptekarski potrafi się
udać. Potęga Mediccich i ich patronat, to dzisiaj mnóstwo
atrakcji do zwiedzania. Sercem miasta jest Piazza del Duomo (plac
katedralny) z katedrą o imponującej kopule, 1000-letnim
baptysterium i dzwonnicy sięgającej chmur. I to samo by
wystarczyło. Ale nie, to tylko czubek góry lodowej! Budowle, dzieła
sztuki i architektury, posągi, malowidła, muzea, galerie,
ciasne uliczki, place i mosty, grobowce Galileusza, Michała
Anioła i Dantego, słynne...
Po San Giminiano chodzimy
pod kupionymi w sklepie parasolami - trochę szkoda, przecież to
tzw. średniowieczny Manhattan – spora atrakcja turystyczna.
Kiedyś takie wieże były bardzo popularne. Ten kto był ważniejszy
miał wyższą, a jeśli ktoś do kogoś coś miał, to wieża stawała
się obiektem zamachu (skąd my to znamy?). Tutaj tych wież zachowało
się wyjątkowo dużo. Ale jest też znane miejscowe białe wino.
I czerwone...
Gdy docieramy do niewielkiej wioski (a
jakże by inaczej!) na wzgórzu – Monteriggioni, to nadal pada.
Ta kieszonkowa twierdza, mimo, że zapłakana deszczem, ma swój
klimat. Poza tym pizza i wino...
Prosto z winnicy
„La Fuga” przyjeżdżamy do Pienzy – miasta
powstałego z inicjatywy urodzonego tutaj papieża Piusa II.
Zażyczył on sobie wybudować w tym miejscu katedrę, pałac
papieski, biskupi i rynek. Od bramy wejściowej do wyjściowej
spaceruje się cztery minuty główną uliczką. Po obu jej stronach jest
po kilkanaście sklepików ze słynnymi owczymi serami „peccorino”.
Nastrój Pienzy wykorzystał Zefirelli, kręcąc tutaj sceny do „Romea
i Juli”. My w przytulnej restauracji spożywamy
posiłek: kawałki krwistego steku są tak świeże, że próbują ucieczki
(z włoskiego „la fuga”), ale skutecznie łagodzi ją
Brunello.
Montepulciano, to jedno z najwyżej położonych
miast Toskanii. Ma gęstą zabudowę, wąskie uliczki, pałace
i kościoły, duży plac rynkowy z wysoką wieżą ratuszową
i piękny widok roztaczający się dookoła. Jest tu także
miejscowe Nobile, którego nalewanie do kieliszków słychać
w zakamarkach licznych knajpek.
Przed samym odlotem
zostaje parę godzin na Rzym. Od Termini przez Piazza Barberini do
„Hiszpańskich Schodów”. Dalej fontanna di Trevi,
Panteon, lody, Piazza Navona, lunch, Zamek Św. Anioła, kawa espresso
i Bazylika Św. Piotra. Chyba, że ktoś chce inaczej. Uwaga:
w Bazylice nie siadajcie na posadzce – ochroniarze od
razu was przegonią – nie wolno. Może ktoś wie
dlaczego?
Ciekawym obiektem do zwiedzania okazuje się, lecz
koniecznie z przewodnikiem, lotnisko Fiumicino. Nasze
stanowisko odprawy było daleko w ostatnim sektorze, następnie
trzeba było szukać przejścia, podejścia, wejścia i wyjścia oraz
dojścia do automatycznych drzwi gdzie dojeżdża kolejka bez kierowcy,
z której jest już tylko jedno przejście, podejście, ruchome
schody, obejście i poczekalnia przed „gaciami”
C20...
| Kolacje i inne jedzenie
Kolacje w Villa
Nozzole to osobny rozdział. Każdy dzień kończyliśmy kolacją w Villi
(nie mylić z colazione, bo to akurat śniadanie, czyli grzanka,
dżemik i kawa – niektórym było naprawdę ciężko po takim
lekkim włoskim śniadaniu). Byliśmy goszczeni tradycyjną, domową
kuchnią toskańską. Niezbyt skomplikowaną, ale bardzo smaczną. Co
ciekawego serwował nam kucharz Romano? Była Ribollita – oparta
na chlebie, bardzo gęsta zupa, z kapustą, fasolą i marchwią.
Jedzona jak nasz bigos, przez tydzień, im częściej odgrzewana tym
lepsza. W piątek tradycyjnie podaje się rybę. Mieliśmy więc
rybę w pomidorach z ziołami i z ciecierzycą
(rodzaj fasoli), do tego (proszę bardzo) czerwone Nobile, chociaż
zwolennicy tradycyjnego połączenia z białym winem kręcili
trochę nosem.
Popularną przystawką jest tu fasola lub
groszek, polane oliwą i posypane parmezanem (ale jakim dobrym,
nie takim ostrym i agresywnym jak u nas).
We Florencji
pytajcie o trippę fiorentinę, czyli flaczki po florentyńsku –
małżonka zeznała, że wyśmienite, zamówione w restauracji „Casa
del Vino Santo” (też dom wina, tyle, że świętego).
Na rynku
w Greve wystaliśmy w kolejce porchettę caldę –
kawałki pieczonego prosiaka, mocno przyprawionego ziołami, włożone
do bułki (panini) i podane do ręki. Bardzo dobre.
Giovanni
Folonari zrobił nam wykład z oliwy, octu winnego i kawy.
W dużym skrócie: dobra oliwa powinna być bardzo klarowna (kolor
nie jest istotny) i nie wolno jej swoim smakiem zagłuszać
walorów potrawy.
Włoski winny ocet, wysokiej jakości musi mieć
w nazwie „tradicionale”. Dobre octy są bardzo
drogie. Z czasem tracą kwasowość na rzecz słodkości. 18-letni
ocet kosztuje 50 euro (100ml). Najlepszy 25-letni, jaki produkuje
firma „Folonari” jest polecany do lodów i owocowych
sałatek – tyle ma słodyczy – kosztuje, bagatela, 80
euro. Jak rozpoznać 100-procentowy ocet balsamiczny (do podróbek
dodaje się karmelu)? Trzeba spróbować wyczyścić kroplę octu
z talerzyka , chlebem – jeśli się da, to jest to ocet
oryginalny.
Najlepsza włoska kawa – to ziarna sprowadzane
z Brazylii, ale palone na miejscu, we Włoszech. Najważniejsze,
by nie dopuścić do gorzkiego smaku. Największą dobrą firmą jest
„Lavazza”, najlepszą „Illy”, a numero
uno: „Jolly” z Florencji.
Jeśli jakiś Włoch –
chwalipięta, powie wam, że włoska kawa jest super, to tym razem
będzie miał rację. Wszędzie podają znakomitą kawę!
Kolacja
pożegnalna odbywa się w towarzystwie Ambrogio Folonariego
i jego żony Giovanny. Atmosfera jest luźna mimo tego, że
czujemy jeszcze większe „staranie się” służby. Jest
elegancko, miło i sympatycznie. Szkoda, że rano musimy
wyjeżdżać...
Włoski jest łatwy w obsłudze
Dlaczego?
Podam przykłady: prosty znaczy prosciutto. Villa nazywa się
„Nozzole”, bo zawsze przyjeżdża się tu nocą nocować.
Wino przywiezione do kraju z Toskani jest przytoskane.
A’propos, jak odróżnić miłośnika wina wyjeżdżającego od
powracającego? – Ten drugi ostrożniej obchodzi się z bagażem.
Wszystkich tych, których urzekła atmosfera Rzymu, może w kraju
podratować: "a Roma terapia"! A rozstanie z rodziną
Folonarich, to po włosku smuzzola...
Grubo po północy
przytoskaliśmy ostrożnie swoje bagaże do mieszkania. To dobrze, że
jest noc – pomyślałem – rano nie będzie wstrząsu. Po
prostu pomyślę, że to wszystko mi się przyśniło. Za oknem nie
zobaczę zieloności winnych krzewów, gajów oliwkowych, smukłych
cyprysów, nie będzie wiejskiej ciszy... Ale żona będzie mogła
zwrócić się do mnie per Mario!
P.S.
Jeśli ktoś zna zasady
bilarda, na który składają się cztery mniejsze kule czerwone, siedem
białych i jedna niebieska oraz dwie duże białe, a także
pionki czerwone, białe i żółte - będę wdzięczny za informację.
Taki bilard był w Villa Nozzole.
|
Chianti
- najsłynniejsze toskańskie wino |
|
Vino Santo
- słodkie, białe - robione z winogron suszonych w pomieszczeniach z ciepłym nawiewem |
|
do miejscowego wina, najlepsze miejscowe jedzenie - wieprzowina na targu w Greve |
|
|
|
|
|
|
| |
|
|
|