VIII Festiwal Win
Świata odbył się w10 listopada 2006 roku w Łodzi. Organizatorem
była firma Partner Center Sp. z o.o.
Tekst, foto: MJ.

|
Po
pięciu minutach pobytu w Sali Malinowej poczułem łaskotanie
przesuwające się od karku w dół. Były to strużki potu, wynik
frekwencji osób tłumnie przybyłych do łódzkiego Grand Hotelu na
zaproszenie firmy Partner Center, jednego z największych
importerów win w kraju. Szybko więc zapomniałem, że na zewnątrz
wiatr i ziąb. Wyostrzyłem zmysł wzroku i skupiłem się na
poszukiwaniu wyrwy przy którymś ze szczelnie oblężonych stoisk
winiarskich producentów. |

|
Po godzinie było chyba jeszcze tłoczniej, ale na szczęście wina nie
brakowało. Początkowy mój profesjonalizm (kosztowanie jak
najmniejszych ilości i wylewanie reszty z kieliszka) diabli
wzięli, a to za sprawą wyjątkowości niektórych pozycji. Po
prostu nie da się tak zachowywać, kiedy masz niebo w gębie.
Wszystkich nazw win nie wymienię (proszę nie dziękować), bo przecież
zrobiłby się z tego niezły katalog, wspomnę tylko miejsca
pochodzenia: Kalifornia, Meksyk, Argentyna, Chile, Afryka Południowa,
Portugalia, Hiszpania, Francja, Włochy, Rumunia i Australia.
Poniżej przekazuję, jak zwykle bardzo subiektywnie, wybrane wrażenia.
|

|
- Francuski Chateau La Moroutine,
klasyczny kupaż Caberneta Sauvignon i Merlota – eleganckie
i wyważone (ok. 50 zł).
- Toskański złoty Ruffino czyli Chianti
Classico Riserva – po prostu znakomite, subtelne, mogłoby nie
kończyć się w ustach (ok. 200 zł).
- Pełen harmonii i krągłości
kochanek z Werony, to Amarone Classico – sama radość;
o dużym potencjale leżakowania (ok.160 zł).
- Biały
Sycylijczyk, La Segreta (kupaż 5 szczepów) – aromatyczny,
żywy i zaskakująco długi (ok. 60 zł) oraz jego rodak, Merlot
Planeta – energiczny i łagodny zarazem (ok.150
zł).
- Solidna Reserva Quinta Dos Quatro Ventos z Portugalii -
dobra dla silnych facetów potrafiących utrzymać tak ciężką butelkę
(ok. 220 zł).
- Porta Cima z Chile – aksamitne,
delikatnie owocowe, wino z klasą - rewelacyjne, samo
wystarczyłoby na cały wieczór (ok. 220 zł).
- Meksyk zaskoczył
mnie charakterystycznym francuskim Cabernetem Sauvignon (ok.40 zł)
i malinowo-truskawkowym Petite Sirah (ok. 40 zł).
- Wspomnienie
Australii, to świetne Chardonnay Eileen Hardy – śmietankowe
i cytrusowe, przyjemne, mogące leżakować nawet 10 lat (ok.150
zł).
Jak widać, dobre wina mają odpowiednie przeliczniki cenowe. Wrócę
jeszcze do Meksyku, gdzie, jak dowiedziałem się od Marka Góralskiego
reprezentującego L.A.Cetto, do produkcji wina przeznacza się tylko
ok. 10% wyselekcjonowanych zbiorów. A co z resztą? Robią
brandy i wina niższej jakości na rynek lokalny. |

|
W
pośrodku imprezy winne produkty miały okazję chwilkę odsapnąć. Uwagę
skutecznie przejęła Agnieszka Perepeczko. Z taką medialną
osobowością zrobiła to bez trudu. Promowała swoją książkę „Śniadanie
w łóżku i inne rozkosze... kulinarne” oraz Wollemi
Pine, australijskie drzewko, którego korzenie sięgają czasów
dinozaurów (ok. 200mln lat). Metrową sadzonkę będziemy mogli kupić
wiosną przyszłego roku za ok.100-150 euro i może być w grudniu
oryginalnym zastępcą bożonarodzeniowego świerku.
Sztukę
otwierania butelki wina musującego za pomocą szabli, zaprezentował
Paweł Kuflikowski, przedstawiciel Freixenet, producenta m.in.
hiszpańskiej Cavy. Proponuję jednak zachowanie ostrożności podczas
witania Nowego Roku, w ten właśnie sposób.
Wróćmy do
produkcji finalnej winnic i spraw z nią związanych. Cytuję
prezesa Partner Center, Krzysztofa Apostolidisa, który stwierdził, że
wino należy „szanować, czyli pić zawsze z umiarem”.
Przy tak znakomitym wyborze, jak tego wieczoru, tylko nieliczni
degustatorzy byli w stanie stawić temu czoło. A jeśli do
tego dodamy pracę przedstawicieli/przedstawicielek handlowych, piękne
secesyjne wnętrze i setki błogich uśmiechów dookoła, będących
żywymi reklamami spożywania winnych trunków, to szybko zorientujemy
się, że zakres naszego umiaru podczas VIII Festiwalu Win Świata,
musiał ulec naturalnemu osłabieniu.
|
|
|
|