Podróż odbyła się na przełomie lipca i sierpnia 2011 roku
Tekst, foto: MJ

|
Kiedy większość rodaków chwytała
opaleniznę w typowych miejscach letniej kanikuły my,
to znaczy
autor wraz z żoną, pojechaliśmy do środkowo-wschodniej Francji.
Trasa wiodła
od Beaujolais przez Burgundię, południe Szampanii
oraz Alzację, szlakiem winno-krajoznawczym.
Dwa tygodnie to za mało
na głębsze studia, ale na rekonesans w sam raz. Oto garść wrażeń. |
Beaujolais
Na początek odwiedziny u starego
znajomego Vincenta Fontaine. Widzimy się ponownie po czterech
latach. Od tego czasu rozwinął się, robi nowe wina:
różowe -
rześkie i dość wyraziste o przyjemnej nucie owocowej, świetne do
różnorodnego posiłku, a także musujące tzw. Crémant
de Bourgonge
(z Chardonnay, metodą klasyczną, szampańską) -
bardzo udane, świeże z aromatami chlebowymi o dobrej kwasowości,
zachęcające do sięgnięcia po kolejny
kieliszek - za jedyne 7
euro! Dodatkowo zaczął uprawiać Pinot Noir (apelacja burgundzka
zezwala na obsadzenie jedynie na 5% całości) oraz nabył działki
w
bardziej prestiżowej, północnej części regionu. Ja pozostaję
fanem jego podstawowego trunku (kilkakrotnie nagradzanego na
festiwalu w Mâcon)
-
charakterystyczne Gamay, ale nie nazbyt intensywne, wyważone,
lekkie, do częstego spożywania, schłodzone - idealne na letni
wieczór.
Vincent udowadnia, że region Beaujolais ma wciąż
nieodkryty potencjał, robi wina urozmaicone, ciekawe z dużą
dbałością o jakość.
Stąd, czyli z Pommiers, mamy bazę do
objeżdżania okolicy. Zwiedzamy Lyon (30 km), pobliskie Anse (3 km),
średniowieczny, pełen urokliwych zaułków gród
Pérouges
(45 km) i pięknie położony nad Saoną Trévoux
(8 km).
Vincent Fontaine |
Lyon |
Pérouges |
Panorama Beaujolais |
|
Grona Gamay |
Ruszamy dalej - w górę mapy.
Odwiedzamy Beaujeu z olbrzymim kościołem i muzeum wina, warowny,
osadzony na wysokiej górze zamek w Montmelas
(niestety rzadko
udostępniany do zwiedzania, bo prywatny), mijamy liczne zagubione
wśród winnic i wzgórz, nieobecne na mapie, wioski aż w końcu
docieramy do przepięknego regionu Brouilly i miejscowości Odenas.
Szukamy tu konkretnego winiarza, ale to spotkanie wymaga oddzielnego
rozdziału...
Domaine Baron de l'Écluse
Trafiamy tylko dzięki nawigacji
wpisując położenie geograficzne (04º39'33''E
- 46º06'17''N)
z "guide de l'oenotourisme" - przewodnika po producentach.
To, co widzimy zapiera dech w piersiach. Wijąca się coraz wyżej
droga u swego kresu doprowadza do wrośniętych w zbocze zabudowań,
tuż pod samym
szczytem sporej góry (Mont Brouilly) otulonej morzem
winnych latorośli. Parkujemy przy... kamiennym amfiteatrze. Wita nas
Jacques Gajowka, a właściwie
Gajówka - bo Francuzi przecież nie
znają "ó" - jak mówi poprawną polszczyzną pan
Jacques, urodzony w dolinie Loary, syn polskich emigrantów.
-
Amfiteatr? - Tak, czynny. Odbywają się tutaj przedstawienia,
imprezy muzyczne. A miał być parking! - śmieje się nasz
gospodarz.
Domaine
Baron de l'Écluse
prowadzi razem z żoną Chantal od 1978 roku. Zostajemy ich gośćmi.
Zwiedzamy
winiarnię. Z 5 ha plantacji wytwarzają ok. 33 tys. butelek rocznie.
Medale, dyplomy mówią o uznaniu i budują wizerunek producenta.
W
2003 w Le
Guide Hachette des Vins
(przewodnik
po winach Francji) wino z Domine państwa Gajówka znajdowało się
na pierwszym miejscu regionu.
Wina tworzone są tutaj metodą
tradycyjną, fermentują głównie w kadziach betonowych. Nazwa
"Baron de l'Écluse"
została przejęta po poprzednim właścicielu
z rodziny Chantal.
Pani Chantal Gajówka-Pegaz (pełne nazwisko) jest znanym we Francji
prawnikiem. Zajmowała się obroną praw winiarzy oraz wizerunkiem
win Beaujolais na arenie międzynarodowej.
Państwo
Gajówka zapewniają schronienie (gîte
- po francusku) nawet dla grup 60-osobowych.
Podczas
obiadu zostajemy uraczeni butelką z 1996 roku. Ceglano-brązowe
refleksy zdradzają dojrzały trunek, a delikatny aromat daleki jest
od
charakterystycznej owocowości szczepu Gamay, w ustach eleganckie
i skoncentrowane, bardzo przyjemne. Niewątpliwie wina stąd mają
potencjał
leżakowania! Niestety ten rocznik jest tylko do prywatnej
dyspozycji gospodarzy.
Jesteśmy
niezmiernie wdzięczni Jacquesowi i Chantal za otwarte ramiona,
którymi przygarnęli niespodziewanych gości z Polski.
Serdecznie
Wam dziękujemy! (Kiedy piszę te słowa, została nam ostatnia
butelka od Was i czujemy, że i ona chyba długo się nie uchowa...)
Więcej
informacji na oficjalnej stronie: www.barondelecluse.com
Domaine Baron de l'Écluse |
Jacques i Chantal z autorem (w środku) |
ostatnia butelka... |
Brouilly
i dalej
Brouilly,
to jedna z dziesięciu gminnych apelacji tzw. "Cru Beaujolais",
gdzie robi się najlepsze wina w regionie. Wspomnę jeszcze o winach
Claude Geoffraya z Château
Thivin . Ujmująca
gościnność gospodarza jest równa tylko jego skromności. Tworzy
bardzo dobre, wyraziste wina,
wymienię Cuvée Zaccharie -
dłużej fermentowane i po 12 m-cach w małej beczce dębowej
(barrique), dobrze ułożone, o mocnych taninach,
Warto
zajechać także do XVII-wiecznego Château
de la Chaize. Już
sam zamek robi wrażenie. Architektura i ogród zostały
zaprojektowane przez
tych samych mistrzów, którzy tworzyli na
królewskim Wersalu. Piwnica z beczkami ma 108 metrów długości!
Château
jest oczywiście producentem
wina i to sporym, posiadają 99 ha
upraw. Wina są dobrej klasy, polecam szczególnie Reserve de la
Marquise - leżakowane w nowej beczce, eleganckie,
o miłej, świeżej
owocowości, bardzo przyjemne w ustach. Wydarzeniem (w czerwcu 1996
roku) tutaj była wizyta żon prezydentów podczas szczytu G7,
Jeśli
masz więcej czasu, to w Romanéch-Thorins jest enopark Hameau
Duboeuf (Georges
Duboeuf, to człowiek, który znacznie przyczynił się do
marketingowego sukcesu młodego wina z Beaujolais). W ciągu 5-6
godzin zwiedzania dowiesz się o winie wszystkiego (albo prawie
wszystkiego).
Jest tu muzeum, winiarnia, boutiqe, piwnice, galerie,
kino 3D, kolejka wąskotorowa i inne atrakcje. (strona:www.hameauduboeuf.com)
Pewnego
rodzaju ciekawostką może być kosztowanie Cru du Beaujolais w
miejscowości Juliénas,
w oryginalnej piwnicy, na którą zaadoptowano
stary, nieczynny kościół (u
nas raczej nie do pomyślenia). Jest tu też oryginalnie zainstalowana na betonowych kadziach galeria pokazująca cztery
wino Claude Geoffraya
|
Château
de la Chaize |
piwnica degustacyjna w Juliénas
|
A stąd już tylko parę kroków i jesteśmy...
w Burgundii
Nie
przekonałeś się jeszcze do Pinot Noir? Przyjedź do Burgundii, a
na pewno wyjedziesz jego miłośnikiem!
Jesteśmy
w Beaune, gdzie znajdujemy nocleg u pani Rousseau, która
prowadzi swój hotel od ponad 50 lat! Niepowtarzalnyklimat miejsca,
W
Beaune można wpaść w "pino-nuarowy" alkoholizm - to
miasto stoi winem, żyje winem, za każdym rogiem czai się na ciebie wino.
W Côte de Beaune
znajdziesz znaną apelację Pommard. Słynnym zabytkiem, który
koniecznie trzeba odwiedzić jest, założony w XV wieku Hôtel-Dieu
- piękny
i monumentalny kościół-szpital dla ubogich. Dziś
muzeum, ale funkcjonował jeszcze do początku lat 70-tych ubiegłego
wieku. Rokrocznie od 1851
roku odbywają się tutaj (w trzecią
niedzielę listopada) słynne na cały świat charytatywne aukcje
burgundzkiego wina.
Gavrey-Chambertin
- samo serce Côte
de Or (z franc.: "złote stoki"). Trafiamy znowu na polskie korzenie - do Domanie
Heresztyn.
Pani Heresztyn pochodzi spod Kalisza, świetnie mówi po polsku,
powoli przechodzi na winiarską emeryturę, pałeczkę przekazuje
córce, która już
niestety naszym
językiem nie włada. Z tejże miejscowości polecam wina Domaine Gérard Quivy,
a z nich: Grand Cru La Chapelle 2005
- pięknie skoncentrowany aromat
czerwonych owoców, bardzo dojrzałych jeżyn, w ustach pełne, z
wyraźnymi taninami i subtelną goryczką w długim
finiszu, rasowy
burgund z klasą.
Apelacja Yonne
na mapie wygląda, jakby cząstka Burgundii, oderwała się od
całości i chciała uciec do Paryża. Podziwiamy, osadzoną na
dominującym
nad okolicą wzgórzu, wspaniałą bazylikę w Vézélay.
Z tego miejsca, decyzją króla Francji i Ryszarda Lwie Serce,
wyruszyły do Jerozolimy, druga
i trzecia wyprawa krzyżowa. U
podnóża wzniesienia odwiedzamy, a jakże, winiarza. Domaine
Camu
wytwarza Bourgogne Pinot Noir, Rosé,
Chardonnay
i Crémant.
Wina sympatyczne i jak na region burgundzki, atrakcyjne cenowo (8-10
euro).
Jeszcze trzydzieści parę kilometrów dalej na północ i
docieramy do krainy najlepszych białych burgundów: Chablis.
Tu rodzą się genialne Chardonnay,
podziwiane przez cały świat.
Wszystkie premier
cru
i grand
cru,
którymi raczyłem się
-
polecam - to jest to! Mineralność, kwasowość, struktura,
aromaty
- solidne, uderzające, cudowne.... (więcej
o Chablis: >> )
Hôtel-Dieu - dziedziniec. |
Piwnica Domanie
Heresztyn |
Domaine Gérard Quivy - degustacja. |
Winnice Gavrey-Chambertine |
Bazylika w Vézélay |
Chablis |
Z
Chablis jeszcze dalej na północ, o strzał korkiem z wina
musującego jest...
Szampania
Z
francuska: Champagne, kojarzy się z nieprzyzwoicie drogim trunkiem i
wielkimi domami szampańskimi, jak Moët
& Chandon, Dom Pérignon czy Krug i in.,
stanowiącymi 90%
produkcji całego regionu. My docieramy na południowe rubieże,
czyli do Côte
des Bar. Tą część dołączono do Szampanii stosunkowo
późno, a
mianowicie 100 lat temu (w 1911), po dość ostrych protestach i
demonstracjach tutejszych, drobnych producentów. Zwiedzamy Troyes.
Stare miasto zaskakuje nas malowniczą zabudową średniowiecznych i
renesansowych domów i ciasnymi uliczkami. Swoją siedzibę ma tu
marka "Lacoste",
uncję złota (1 uncja troy = 31,1 g)
wymyślono właśnie tutaj. W Toyes także wynaleziono sposób na
ograniczenie prędkości pędzących powozów konnych
przez
wmurowywanie w drogę wystających kamieni.
Nie
ma potrzeby jechania dalej, już na południu krainy musujących win,
też można nacieszyć się bąbelkami i to całkiem przyzwoitymi, za
całkiem przyzwoite
pieniądze (12-15 euro za butelkę oryginalnego champagne).
Degustacje i zwiedzanie są u winiarzy z reguły bezpłatne. My
polecimy np. Daniela
Deheurles
z Celles sur Qurce i jego szampana Prestige (60% Chardonnay, 40%
Pinot Noir) - finezyjny, elegancki, bardzo przyjemny, z długim
finiszem (tylko 15,40 euro).
uliczny korek w Szampanii ;-) |
W Celles sur Qurce |
Pontigny - opactwo Cystersów - jedno z najlepiej
zachowanych we Francji (na drodze z Chablis do Troyes) |
Alzacja
Tym
razem skupiłem się na Rieslingu i Pinot Gris. Grand Cru można
kupować wszędzie w ciemno. Wspomnę kilka nowych miejsc:
Kientzheim
- Schmitt & Carrer (www.schmitt-carrer.com) - klasyka regionu i
przesympatyczna obsługa Sylvie Carrer.
Najlepiej
po prostu jeździć "route de Alsace" (trasą winną) od miejscowości do
miejscowości i zaglądać do otwartych winiarni (franc.: ouvert),
i dokonywać własnych, wspaniałych odkryć! Niestety u nas wina
alzackie są ciągle jeszcze mało popularne, bo mało znane, bo mało
pijane.
Białe wino kojarzone jest z gatunkowo pośledniejszym
napitkiem od czerwonego. To kolejny winny mit do obalenia. Uważam,
że smakowo
i aromatowo, że się tak wyrażę, białe wina są
ciekawsze, bardziej obfite w doznania niż czerwone.
Jeśli uważasz, że nie lubisz białych win, znaczy, nie byłeś w
Alzacji!
(poprzednia
relacja z Alzacji: >> )
Domaine François
Schmitt - w sali degustacyjnej. |
W Barr |
Alzackie pejzaże |
Pinot Gris |
Rowerem po Alzacji - świetny pomysł. |
Bocian - symbol Alzacji - spotkasz go tu wszędzie. |
|